poniedziałek, 8 maja 2017

Gipsiarzowa aktywność, czyli rzecz o zmniejszaniu rozmiaru czasz

Cóż.. sprzedaż sprzętu to zabawna sprawa. Niezależnie od zmian technologii czy wzoonictwa na przestrzeni lat, jedna rzecz pozostaje niezmienna - pęd do redukowania rozmiaru czaszy przez początkujących skoczków. Mam dziesiątki maili i facebookowych wiadomości z korespondencją dotyczącą tego tematu. Większość od skoczków z ok. 30-150 skokami, wszystkie z "tłumaczeniami", które można wrzucić do przegródki "dlaczego muszę mieć mniejszą czaszę". W sumie to zabawne, bo historie w stylu "jakie to moje umiejętności latania na czaszy są cudowne" generalnie nie trzymają się kupy.

Nie jestem - i nigdy tak nie twierdziłam - świetnym pilotem. Nie trzeba jednak jednak być wielkim swooperem, żeby dostrzec osobę która prosi się o wypadek. Niezależnie od tego jak grzecznie można prowadzić taką rozmowę, przychodzi taki moment, że zdarta płyta zaczyna być irytująca... ale i zabawna zarazem.

Tłumaczenie nr 1 "Schudnę!"

Co mówię ja:
Masz tylko 30 skoków na swojej czaszy. Czemu nie zostaniesz przy niej, nie opanujesz podstaw pilotażu, a przejdziesz na inną jak już tę ogarniesz?


Co mówią oni:
Chudnę! Wkrótce czasza będzie niedoważona, wiec jeśli dziś zamówię nową mniejszą, to dojdzie w sam raz kiedy osiągnę swoją wagę docelową. Mój WL się nie zmieni.

Co myślę:
Gdyby babcia miała jaja, to by była dziadkiem.


Tłumaczenie nr 2 "Wielki teoretyk"

Co mówię ja:
Nie myślałeś o jakimś campie z latania na czaszy przed zmniejszeniem jej rozmiaru?

Co mówią oni:
Przeczytałem książkę /(i) obejrzałem film o panowaniu nad czaszą i zastosowałem się do wszystkich wskazówek.

Co myślę:
... a ja oglądałam w święta House'a, ale to nie czyni ze mnie neurochirurga.

Tłumaczenie nr 3 "Szybko się uczę"

Co mówię ja:
Nie sądzisz, że troszkę za bardzo się spieszysz?

Co mówią oni:
Wiem, że ciąglę to słyszysz, ale ja NAPRAWDĘ szybko się uczę. Wszystko przychodzi mi naturalnie.

Co myślę:
Nie ma nic naturalnego w wypadnięciu z samolotu. Nie spotkałam też pilota który wykonałby "naturalnie" perfekcyjne lądowanie po 50 skokach.

Tłumaczenie nr 4 "Instruktor mi kazał"

Co mówią oni:
Kilku instruktorów pochwaliło mnie za postępy i zasugerowali zmniejszenie czaszy.

Co myślę:
SERIO??? Z pewnością poręczą za twoje nieziemskie umiejętności, kiedy zadzwonię do nich potwierdzić twoje słowa :]

Tłumaczenie nr 5 "Na stojaka"

Co mówią oni:
Prawie wszystkie moje lądowania zakończyłem na nogach!

Co myślę:
To nie takie skomplikowane gdy lądujesz pod wiatr 5m/s na gigantycznym polu. Ale czy dasz radę z wiatrem, w zabudowaniach, ścigany przez stado wilków?

Tłumaczenie nr 6 "Nuuuudyyyy"

Co mówią oni:
Zrobiłem kupę skoków na swojej czaszy i zaczynam się nudzić. Chcę czegoś dynamiczniejszego, zwrotnego. Robiłem już manewry na tylnich i przednich taśmach, płaskie skręty i w ogóle przelatałem czaszę na pierdylion sposobów.

Co myślę:
To, że przypadkiem - szukając sterówek - złapałeś za taśmy nie czyni z Ciebie mistrza akrobacji. Jedna przypadkowa jaskółka wiosny nie czyni.

Tłumaczenie nr 7 "Nie jestem idiotą"

Co mówią oni:
Nie robię głupich rzeczy na czaszy. Postępuję rozważnie, konserwatywnie i
nie spieszę się ze zmniejszaniem jej rozmiaru. W przeciwieństwie do innych.


Co myślę:
A właśnie, że dokładnie na odwrót! Stary, nie widzisz, że krytykujesz sam siebie. Chciał kocioł przygonić garnkowi i się przeliczył.

Tłumaczenie nr 8 "Jam najlepsiejszy"

Co mówią oni:
Rozumiem aerodynamikę, co czyni ze mnie świetnego pilota, mimo, że cyfra temu przeczy. Kilka osób powiedziało, że wytyczne są przestarzałe, a ja jestem wpadam do worka z tymi "zaawansowanymi", ponieważ... -> patrz tłumaczenie 3 i 8

Co myślę:
Tia... a bycie mechanikiem samochodowym czyni kierowcę Formuły 1, prawda? 

Gips wisi w powietrzu...



Tłumaczenie Adam Kożuchowski 
oryginalny tekst autorstwa Berthy

3 komentarze:

  1. to najlepsze:
    To, że przypadkiem - szukając sterówek - złapałeś za taśmy nie czyni z Ciebie mistrza akrobacji. Jedna przypadkowa jaskółka wiosny nie czyni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Są jeszcze asy, które twierdzą, że kupią sobie "na zaś" mniejszy rozmiar i doskaczą bezpiecznie do odpowiedniej cyfry. Motocykliści znają taki sam temat z forów dyskusyjnych "kupię 1000 i nie będę odwijał manety" ;DD

    OdpowiedzUsuń
  3. Treść artykułu jest powalająca; mądrego warto posłuchać. „Nie moje małpy, nie mój cyrk…”,a jednak będę się powtarzał co mnie spotkało, gdy na lotnisku pojawiło się dwóch sqocków z rozbuchanym ego-tatuś i synek. Wszystkie powyższe uwagi zawarte w tym artykule mieli za nic bo „ich to nie dotyczy”, to dotyczyło -według nich- tylko plebsu. Spotkanie z nimi zakończyło moją 25-cio letnią działalność w tym sporcie pobytem na OIOM-ie, plus 17 dni w śpiączce, leczenie do dnia dzisiejszego od dnia wypadku 3 maja 2009r. oraz tocząca się sprawa w sądzie o odszkodowanie.
    Mam nadzieję, że czytelnikowi włączy się myślenie i pomoże w przyszłości uniknąć podobnych przykrości.

    OdpowiedzUsuń