środa, 8 marca 2017

Katastrofa w Jastarni 2016 - skok z tubą

Szanowni czytelnicy, to co poniżej zbieram to materiał roboczy. Jeśli wiecie coś więcej lub gdzieś w podanych informacjach tkwi błąd bardzo proszę o pomoc.

W zeszłym roku w Jastarni doszło do śmiertelnego w skutkach wypadku, w którym tuba splątała się ze spadochronem głównym a następnie po procedurze awaryjnej z zapasem. Skoczek w wyniku twardego lądowania zginął na miejscu.
Bardzo doświadczony spadochroniarz z dorobkiem ponad 2100 skoków (proszę o pomoc w ustaleniu dokładnej liczby), uczestnik rekordu świata w największej formacji head up, czterdziestoczteroletni, bardzo szanowany i lubiany. Zgodnie z relacją znajomych, szanował zasady bezpieczeństwa spadochronowego.

  • Data wypadku: 26 lipca 2016 
  • Mężczyzna, 44 lata, 
  • 9 lat w sporcie, liczba skoków 2100+
  • Czasza główna PD Valkyrie 84 WL 2.6
  • Pokrowiec: Javelin
  • Zapas: PD Optimum 126
  • Zestaw wyposażony był w system RSL SkyHook
  • Tuba: długość 4 metry, średnica 41 cm.

Jak doszło do wypadku

Skok trzynastoosobowej grupy freefly, w której były 3 tuby. Wysokość rozejścia około 1200 metrów. Rozejście formacji zakładało separację pionową, można przypuszczać, że spowodowane to było trudnością przemieszczania się z tubą stanowiącą duży opór aerodynamiczny. Otwarcie czaszy głównej nastąpiło na wysokości około 1000 - 800 metrów.
W trakcie otwarcia tuba splątuje się z czaszą. Tu jest kilka ważnych elementów prowadzących do takiego właśnie obrotu spraw. Tuba jest dość krótka, przez co nie pracuje ponad czaszą. Spadochron jest bardzo mocno obciążony, z mojego doświadczenia za bardzo. Valkyrie 84 z WL rzędu 2,6  przy niesymetrycznym zasłonięciu wlotów komór może być bardzo podatna na skręcenie linek i nurkowanie. Tak też się stało a tuba skręciła się z czaszą główną.
Skoczek przez jakiś czas starał się wyciągnąć tubę z czaszy głównej. Wydaje się, że trwało to zbyt długo ale na razie nie mam informacji na jakiej wysokości otwierał główny spadochron i na jakiej przystąpił do procedury awaryjnej.

Zestaw wyposażony był w system RSL SkyHook. System RSL SkyHook wyciągnął freebag zapasu, gdy spadał bokiem do strug powietrza. W wyniku tego czasza spadochronu zapasowego otworzyła się ze skręconymi linkami.
Skoczek przystąpił do procedury awaryjnej nie wypuszczając z dłoni uchwytu tuby. Trudno wytłumaczyć dlaczego popełnił ten chyba najgorszy w skutkach błąd. Być może okolicznością wpływającą na taką decyzję było położenie lądowiska i wrażenie zagrożenia zgubienia tuby. Podobnie można by wytłumaczyć zbyt długie starania wyciągnięcia tuby z czaszy, którą skoczek nabył na krótko przed fatalnym skokiem.

Nie mam informacji na temat treningu procedur awaryjnych. Temat takiego treningu pośród bardzo doświadczonych skoczków jest dość drażliwy. Posiadając licencje i skacząc na całym świecie nie można jasno określić, kiedy jest początek sezonu a więc i kiedy powinno się odświeżyć swoje odruchy psychomotoryczne.
Można jednak pokusić się o stwierdzenie, że mogło zabraknąć tego treningu. Prawidłowo realizowana procedura wymaga zaangażowania obu rąk. Tu jedną dłonią, najprawdopodobniej lewą skoczek nadal trzymał tubę. Myśl utrzymania tuby raczej powinna przegrać w obliczu decyzji o procedurze i uruchomieniu odruchu psychomotorycznego. Byłoby tak, w moim odczuciu, gdyby skoczek miał taki odruch wyrobiony. Ukształtowanie takiego odruchu wymaga jednak wielokrotnych powtórzeń z angażowaniem mięśni i wyobrażaniem sobie stanu zagrożenia. W przypadku tego skoczka upłynął długi czas od szkolenia podstawowego - 9  lat. Jeśli chodzi o przygotowanie do pierwszego skoku bardzo interesujące okazać by się mogło również to, jaką techniką był szkolony i jak przebiegał trening naziemny. W obliczu zagrożenia życia mózg może sięgać do pierwszych reakcji, które w stanie stresu przed pierwszym skokiem są mocno zakodowane.
W tym miejscu warto nadmienić, że jest pewne milczące przyzwolenie na traktowanie doświadczonych skoczków i instruktorów niejako ponad ogólnymi zasadami bezpieczeństwa, w tym właśnie regularnego treningu procedury awaryjnej. USPA zaleca aby przynajmniej raz do roku każdy skoczek, niezależnie od doświadczenia trenował w podwieszonej uprzęży. Większość ze skoczków zdaje jednak sobie sprawę, że realia nieco odbiegają od ideału. Sprzyja temu charakter szkolenia spadochronowego w Polsce, który skoncentrowany jest wokół jedynie dwóch etapów szkolenia skoczków. To szkolenie podstawowe - czyli do uzyskania świadectwa kwalifikacji oraz szkolenie do uprawnień instruktorskich. Tak więc pomiędzy 50 a 500 skokiem istnieje duża luka, w której nie ma żadnych systemów kontroli wyszkolenia skoczków. Co gorsza skoczkowie nie są przeświadczeni o potrzebie takich treningów. Jeśli nikt ich nie zmusza - jak ma to miejsce w szkoleniu podstawowym, to jedni decydują się na dobrowolny trening inni przemykają się przez organizowane na wiosnę dni bezpieczeństwa.
Decyzja o trzymaniu tuby w trakcie procedury awaryjnej była tym gorsza, że zestaw spadochronowy wyposażony był w system wspomagania otwarcia zapasu odczepianym spadochronem głównym. Po odczepieniu głównej czaszy spadochron zapasowy splątał się z tubą. Skoczek ponownie wpadł w silne obroty i uderzył w pas startowy, zmarł chwilę potem.

PD Optimum. 

Śledzę dyskusje na temat tego spadochronu zapasowego. Negatywne opinie dotyczą przedłużonego otwarcia i podatności na skręcenia linek oraz cieńszej i być może mniej wytrzymałej tkaniny.

Proponowane wnioski

  • Skoki z tubą wymagają szczególnego przygotowania. 
  • Dobór typu i rozmiaru czaszy może mieć znaczący wpływ na przebieg otwarcia spadochronu głównego, gdy skoczek decyduje się trzymać tubę. Mocno obciążone spadochrony wyczynowe mogą mieć mocno zaburzone otwarcie.
  • Wszyscy skoczkowie, przynajmniej raz do roku powinni trenować w podwieszonej uprzęży procedurę awaryjną.
  • Warto rozważyć dodatkowy trening procedury dla skoków z przedmiotami, aby skoczek utrwalił  sobie odrzucanie przedmiotu przed rozpoczęciem procedury.
  • W przypadku decyzji o trzymaniu tuby podczas otwarcia, należy rozważyć zasadność sprzęgnięcia systemu RSL (ten punkt zamierzam usunąć, gdyż nie widzę żadnych powodów, dla których warto byłoby trzymać tubę podczas ratowania)
  • W przypadku decyzji o trzymaniu tuby warto rozważyć planowane otwarcie na większej niż zwykle wysokości

Poniżej omawiam na kanale YT ten wypadek


1 komentarz:

  1. Przykro mi ale z przedstawionej analizy katastrofy jawi się tylko obraz popełnionych błędów przez skoczka.Utrzymanie Tuby za wszelką cenę (aby jej nie szukać) jest lenistwem ,które pociąga za sobą określone konsekwencje.Wnioski ,które są proponowane w świetle przepisów wydają się być zbyt radykalne i trudne do wyegzekwowania .Najprostszym rozwiązaniem byłoby aby skoczkowie mieli obowiązek pozbycia się tuby przed otwarciem spadochronu głównego ( niosło by to wprawdzie groźbę utraty w specyficznych warunkach tuby ale nie dochodziło by do sytuacji awaryjnych) innym rozwiązaniem byłby system składający tubę przed otwarciem spadochronu głównego lub konieczność rozpięcia systemu w trakcie skoków z tubą.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń