sobota, 17 grudnia 2016

STOP dla skręcania! Bryan Burke

Na podstawie tekstu opublikowanego w Lutym 2014 w Skydivemag. Autorem jest Bryan Burke, który od ponad dwudziestu lat pełni funkcję Doradcy do spraw Bezpieczeństwa i Szkolenia na jednej z największych stref zrzutu świata - Skydive Arizona. Łącze do oryginalnego tekstu znajduje się na dole.

STOP dla skręcania

W ostatnich trzech miesiącach doszło niestety do dwóch, śmiertelnych w skutkach, kolizji pod otwartymi spadochronami. Tym ofiarom można było zapobiec.

W Styczniu 2014, dwóch skoczków, którzy brali udział w budowaniu trójki,  którzy rozeszli się oraz otworzyli bezpiecznie swoje spadochrony, później splątali się pomiędzy 1200 a 1500 stóp (400-500m). Jeden zginął (prawdopodobnie w chwili kolizji), drugi odciął się od spadochronu i przeżył, zapas aktywował mu RSL.

W Grudniu 2013, dwóch skoczków, którzy znajdowali się po przeciwnych stronach formacji 200 osobowej odtrakowali od siebie, później zderzyli się podczas podchodzenia do lądowania.



"Zakręty, które nie służą sterowaniu do lądowiska oraz zachowaniu dystansu od pozostałych skoczków niosą ze sobą ryzyko nie dając korzyści"

Bryan Burke

Ogranicz skręcanie

Oto ważna lekcja, którą można wyciągnąć z tych zdarzeń, ta do której nawoływałem przez lata bez większego efektu. Najbardziej niebezpieczną rzeczą jaką możesz zrobić w spadochroniarstwie jest zakręt na spadochronie. Nigdy nie zakładaj, że widzisz cały ruch nad lądowiskiem. Ogranicz swoje zakręcanie do absolutnie najrzadszego i najmniejszego jak tylko możesz. Namawiaj każdego, z kim skaczesz do postępowania w ten sam sposób. Jeśli naprawdę potrzebujesz podziałać ze swoim spadochronem wyskocz sam lub otwórz wyżej (jeśli to jest akceptowane) aby mieć pewność, że jesteś sam.

"Oczy naokoło głowy nic nie pomogą - nie jesteśmy sowami, nasze ramiona są zablokowane wewnątrz uprzęży i mamy olbrzymie obszary, gdzie nic nie widzimy"

Bryan Burke

Martwe pole widzenia

Oczy naokoło głowy nic nie pomogą - nie jesteśmy sowami, nasze ramiona są zablokowane wewnątrz uprzęży i mamy olbrzymie obszary, gdzie nic nie widzimy. Każdy zakręt ponad 90 stopni kieruje Cię do Twojego martwego pola widzenia i to z dużą prędkością. Mamy również olbrzymie martwe pole widzenia ponad nami i za nami, skąd może nadlecieć niebezpieczeństwo.

Jedynym sposobem aby zmniejszyć ryzyko kolizji jest zminimalizowanie zakrętów. Wyznacznikiem jakości w spadochroniarstwie powinno być to, jak mała liczba manewrów jest stosowana od napełnienia się spadochronu aż do wylądowania. Spoglądając szerzej na tą kwestię, nasz styl wykonywania zbędnych zakrętów jest nawet bardziej niebezpieczny niż agresywne zmniejszanie rozmiaru spadochronów.

Dyskusja na Dni Bezpieczeństwa?

Proszę zarzućcie ten temat, aby na Waszej strefie zrzutu odbyła się dyskusja dotycząca kwestii zbędnych zakrętów na czaszy. To może być bardzo ciekawy punkt programu Dni Bezpieczeństwa. Zakręty które nie są konieczne w sterowaniu do lądowiska i zachowaniu dystansu od pozostałych skoczków niosą ze sobą ryzyko nie dając korzyści. Jeśli chcesz je robić dla zabawy, możesz się nimi bezpiecznie napawać podczas skoku samodzielnego.

Ale gdy na niebie wokoło inni skoczkowie...ogranicz zakręcanie!

http://www.skydivemag.com/article/stop-turning


Mój komentarz.

Bryan Burke miał okazję widzieć, analizować i omawiać setki poważnych wypadków na swojej strefie i wiele wypadków śmiertelnych. Cieszę się, że nie dźwigam jego doświadczeń ale potrafię uszanować ogrom wiedzy dotyczącej bezpieczeństwa, którym bez cienia wątpliwości mnie przewyższa. 
Spotkałem się już z komentarzami, że najlepszym sposobem uniknięcia ryzyka skoków jest nieskakanie, lub tym, że w takim razie nie są potrzebne sterówki. Ale przecież w tym krótkim tekście nie o to chodzi. Ten doświadczony Doradca ds Treningu i Bezpieczeństwa przekazuje prostą radę, która jest bardzo sensowna a zastosowanie jej może być bardzo skuteczne. Aby zmniejszyć ryzyko kolizji należy unikać ZBĘDNYCH manewrów. Ba, jeśli macie czas pooglądać skoki a nie tylko skakać, to zwróćcie uwagę jak latają najbardziej doświadczeni na strefach. Właśnie bardzo oszczędnie w manewrach, na zahamowanym spadochronie, oddaleni od strefy lądowania dokładnie kalkulują czas i miejsce wykonania lądowania. Studenci również się pilnują, bo wiedzą, że ktoś na nich patrzy. W moim odczuciu najgorszą rozpierduchę robią skoczkowie do tysiąca skoków na koncie. Latają chaotycznie, robią spiralki i zakręty ponad 90 stopni. 

Kolizje to poważny temat, w dzisiejszych czasach, przy dużej rotacji wśród kandydatów, przy niechęci do komunikacji, przy parciu na obiektyw, przy braku czasu na refleksję - wydaje się bardzo ważne, aby ten właśnie przekaz trafił do ludzi.
Zdaję sobie sprawę, że tytuł tego tekstu "STOP Turning" brzmi na pierwszy rzut oka dość dziwnie. Przecież musimy manewrować, aby bezpiecznie wylądować. Sam rozpoczynając lekturę miałem uniesione brwi. Ale wiem, o co chodzi autorowi. Być może dla młodszych skoczków w głowie pozostaje jedynie kontrowersyjny tytuł dając im podstawę do zaprezentowania swojego poczucia humoru. Myślę, że sam autor zdaje sobie sprawę, że tak to może być odbierane. Jednak z szkoleniu USPA jest opisana metoda KISS (Keep It Short and Specific). 
Mi tam nie jest do śmiechu, bo mając takie życie jak mam, przez cały rok odwiedzam strefę zrzutu. Czasem skaczę, zawsze jednak obserwuję i staram się tłumaczyć skoczkom popełniane przez nich błędy i sposób ich unikania. Nie ważne ile mają skoków i skąd przyjechali, ważne że mogą być dla kogoś zabójcą - a na pewno tego nie chcą, po prostu nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, które wywołują.
Jeśli więc ktoś darzy mnie zaufaniem i sądzi, że mogę mieć doświadczenie w spadochroniarstwie to prosiłbym o przyjęcie, że ja myślę o Bryanie to, co młodzi skoczkowie mogą myśleć o mnie.
Być może po tylu latach, które spędził analizując wypadki i wprowadzając działania naprawcze oddalił się w swych przemyśleniach od wielu z nas. Ale niedoświadczony może wiele wziąć od bardziej doświadczonego. Doświadczony może tylko wyemitować przekaz, ten mniej doświadczony jeśli szanuje swoje otoczenie, jeśli podochodzi z respektem i dystansem do samego siebie zawsze znajdzie czas, aby zastanowić się "co autor miał na myśli?".

Jestem przekonany, że Bryan Burke nie pisał tego dla sławy lub pieniędzy. Wiem, że nie tłumaczę i nie komentuję tego dla tejże samej sławy i pieniędzy. Wiem też, że żaden ze skoczków nie chciałby mieć kilkunastu chaotycznie latających wokół niego towarzyszy. Propagowanie tej prostej zasady wśród spadochroniarzy może zwiększyć komfort lotu i drastycznie zmniejszyć zagrożenie kolizji na małej wysokości.
Rzadko mi się zdarza, żebym prosił o udostępnianie. Tak rzadko, gdyż mam swego rodzaju uczulenie wywołane powszechnym "łowieniem lajków i udostępniania" i to zwykle dotyczącym kłamstw, prowokacji lub wzbudzania litości. Ale dzisiaj, po latach patrzenia na skoczków na niebie, bardzo proszę, zadbajcie aby dotarło to choćby do tych, których spodziewacie się widzieć obok siebie po otwarciu spadochronu.

Życzę bezpiecznych, przemyślanych i fajnych skoków.
Iwan 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz