poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Pasja jak choroba...

"Rany, jaką ty masz fajną pasję! Też bym chciał taką mieć!" Ale ty masz fajne życie, tyle lat pasji. Pasja, pasji, pasją, przez pasję, dla pasji...

Ludzie, opamiętajcie się! Nie dajcie sobie wmawiać czegoś, co nie jest wam potrzebne. Nie do każdej muzyki trzeba tańczyć. Nie jesteście małpami na katarynce.

Hobby

Wszystko zaczynało się spokojnie, od tak zwanych zajęć w wolnym czasie. Uregulowany tryb życia i nieco monotonna codzienność sprzyjały powstawaniu dodatkowych zajęć hobbystycznych. Kolekcjonerstwo, zdobywanie wiedzy, sport i rekreacja ruchowa, turystyka, sztuka itp. Takie urozmaicenie czasu ale też rozwijanie własnych zainteresowań. Bez zadęcia można powiedzieć, ze hobby było samodzielnie wybieraną dodatkową drogą rozwoju.

Media co jakiś czas zwracały uwagę, w natłoku politycznych spraw, na poza polityczne aspekty życia. Ktoś zbierał znaczki inny tresował sokoły. Szukali sobie ludzie czegoś dla siebie, czegoś co doda sensu w ich życiu. Niestety hobby zaczęło być modne. A jeśli modne, to musi się rzucać w oczy. Ołowiane żołnierzyki pana Stefana z Gierzwałdu i świetnie zachowany znaczek pocztowy z Nepalu to już było za mało.


To jest styl...

Media żądają krwi, albo choć jej zapowiedzi. Uogólniając wyrzut endogenny adrenaliny zwykle zapowiada krew i łamane kości, można więc wypromować ją, tym bardziej że nazwa niemal tak chwytliwa jak heroina, kokaina, czy amfetamina. Adrenalina to coś w sam raz dla młodego człowieka XXI wieku. Żyje na pełnym gazie, skacze, jeździ, lata, nurkuje, strzela no po prostu wytrysk adrenaliny i ryzyka. Ale to już nie jest jakieś mdłe hobby, to nie zbieranie kapsli albo fotografowanie ptactwa. To jest styl, to jest szyk, to jest PASJA

Co więc dziś potocznie oznacza pasja? To, że jest się pierdolniętym na jakimś punkcie. Kupuje się gadżety, ma się odpowiednio manifestujące daną pasję ubrania, styl mówienia, fryzurę, naklejki na samochodzie. Śni się o swojej pasji, myśli przy śniadaniu, kawie, sraniu, w pracy, na papierosku, po pracy, w łóżku, u lekarza, u prawnika, na czacie, na blacie i gdy pierze się gacie. Po prostu wszystkie zmysły mają być podporządkowane pasji.

Pasja ma być kolejną ikoną, niezdobytą, taką świecącą w dali, do której się podąża po trupach, za wszelką cenę, jak najszybciej, jak najbardziej. Jak się popełni błąd i się zginie (nie schowa tylko zostanie się trupem, truchłem, prochem) to znaczy, że żyło się "prawdziwie" i umarło w pasji, z pasją, dla pasji, przez pasję.

Czyli życie jest warte pasji, czy pasja jest warta życia? 

Hobby było uzupełnieniem. Pasja jest ucieczką przed życiem w iluzję nadymaną przez media. Aparat kontroli termitów potrzebuje pasjonatów do podświadomego pokazywania głupoty tej drogi. Termity mają podziwiać i marzyć, mają też żałować nie robiąc tego, ale i być przekonane o swoim słusznym, rozsądnym wyborze.

Kiczowaty, bezmyślny kontrast. 

Gdzie samorozwój, gdzie obserwacja, refleksja, kontemplacja granic możliwości, sensu ich poszukiwania i dotykania? W dupie, w dupie razem z rozsądkiem, który został zawrzeszczany kolorową, płytką i bezmyślną pasją.

Szanowni skoczkowie, nie jesteśmy brazylijskimi dziećmi slumsów, które w piłce nożnej widzą jedyną świetlaną drogą przyszłości. Skoki są wspaniałym uzupełnieniem wspanialszego życia, nie są zamiast życia, zamiast miłości...
To nie wasza marchewka, za którą gonicie. To nie wasz kij i nie wasz sznurek. A życie jest wasze. Po co ryzykować jeśli nie idzie za tym refleksja? Po co kołysać się na ostatniej granicy, jeśli nie ma się świadomości jej istnienia?

1 komentarz: