środa, 15 października 2014

Nie pierwszy raz zaczyna się nieelegancka gra o klienta

Informacja pozornie bez ładu i składu

Na portalu internetowym TVN pojawiła się informacja o kamerze GoPro jako przyczynie poważnego urazu głowy Michaela Schumachera.

Zimą kierowca rajdowy i skoczek spadochronowy podczas jazdy na nartach przewrócił się i doznał urazu głowy. 
Pozostawał w śpiączce przez bardzo długi czas, nie rokował na przeżycie ale znowu wywinął się. Jednak stan, w jakim jest przekreśla (raczej, bo kto to wie na pewno) jego dalszy, aktywny tryb życia.

Schumacher = adrenalina

Niewątpliwie Szumi kojarzy się z ekstremalnym stylem, z adrenaliną i ryzykiem.
Po wielu miesiącach od wypadku wypływają jakieś informacje, które są trochę głupie i niespójne a jedyne, co w nich się pojawia jako zauważalne to marka kamery.

Początkowo przyszło mi na myśl, że to nieelegancka konkurencja próbuje się dobrać do dupska GoPro. Ale w żadnym fragmencie nie ma wzmianki o jakimś konkurencyjnym wyrobie.

Konkurencja niewątpliwie rośnie.

GoPro wpasowało się w niszę jadąc na fali (dosłownie bo wszystko zaczęło się od surfingu) adrenaliny. Producent poskładał z dość przeciętnych komponentów produkt, który był prosty do montażu, odporny na uszkodzenia, wodoodporny i doskonale wypromowany przez przedstawicieli sportów ekstremalnych. Nie miejmy złudzeń, że rynek spadochronowy jest jednym z bardziej spektakularnych i służy tylko pośrednio do sprzedaży kamerek. Szary zjadacz chleba jadąc na wakacje do Tunezji chce mieć taką kamerkę bo mu się kojarzy z adrenaliną. On też będzie Hero i zrobi sobie jakiś film z basenu albo po pijaku skoczy z balkonu na trawnik.
Rynek jest duży, chłonny a elektronika w produkcji coraz tańsza. Zarówno znani producenci jak i jakieś firmy krzak chcą sobie ogrzać dłonie przy ogniu podnieconym przez ekstremę rzuconym w przesuszone nudną sianko szarości.
Można by więc oczekiwać, że to konkurencja atakuje. Ale chyba jednak nie.

Przekaz jest jednak prosty: 

  • Kamera GoPro przyczyną tragedii Szumiego,
  • Mocowanie kamery tak silne, że kask nie wytrzymał,
  • Schumacher był niezniszczalny na torze, skakał, dokazywał ale pokonała go kamera GoPro,
  • Biedna firma odnosi straty na giełdzie (z powodu słabego kasku i słabego Szumiego),

Wygląda więc na to, że firma faktycznie odnotowuje starty na rynku na rzecz innych producentów. Zaczyna więc łapać się jak tonący brzytwy wypromowanej doskonale nazwy i rozpoznawalności swojego produktu.
Dziennikarze sami z siebie nic nie robią a już na pewno nic, co jest związane z nazwą produktu. Też chcieliby ogrzać dłonie przy szeleszczących zielonych więc po co mieliby robić coś za darmo.

Wydaje się więc, że mamy do czynienia z szytą grubymi nićmi kaczką dziennikarska. Podpuchą i wykorzystaniem wizerunku Schumachera oraz jego tragedii w celu podniesienia sprzedaży kamerek.

Uwaga kamery, niezależnie od modelu i od producenta stanowią wzrost zagrożenia. Obniżają koncentrację i w pewnym stopniu stanowią dodatkowy czynnik sprawczy zaistniałego wypadku. Ale głupotą jest myślenie, że wyrób jednego producenta jest mniej lub bardziej bezpieczny. Dopiero połączenie użytkownika z produktem stanowi ognisko zapalne.
Więcej na temat skoków spadochronowych z kamerą

Link do tej dziennikarskiej porażki

1 komentarz:

  1. Zagadnienie GoPro i wypadku Schmachera - jak to zwykle bywa wiadomości o rzekomym związku z urazami okazały się nieprawdziwe.
    http://www.f1talks.pl/2014/10/14/schuma ... era-gopro/

    Rafał Bułka

    OdpowiedzUsuń