piątek, 18 lipca 2014

Zbyt wysokie hamowanie - to może być problem

Zbyt wysokie hamowanie spadochronu może stanowić początek bolesnych dla młodego skoczka zdarzeń.Samo w sobie nie jest złe. Znakomitą większość spadochronów lepiej zahamować za wysoko niż za nisko. Spadochrony dość długo pozostają w stabilnej fazie pełnego, dynamicznego zahamowania. Co nie oznacza oczywiście, że w celu uniknięcia zbyt niskiego manewru będziemy lecieli od otwarcia na zahamowaniu 100%.

Co może być przyczyną nieprawidłowego manewru i skoczka i niepożądanej reakcji czaszy? 

Wymarzone warunki pogodowe to jednolity wiatr około 4 m/s, brak zawirowań i termik. W takich okolicznościach lądowanie jest najprostsze. Jednak idealna pogoda nie istnieje i zawsze coś stara się zdziwić skoczka.


  • Warunki bezwietrzne i nieoczekiwanie duża prędkość pozioma w trakcie lądowania mogą doprowadzić do gwałtownej reakcji skoczka. Mózg analizuje obraz, który przedstawia wypadkową prędkość poziomą i pionową. Jeśli wiatru nie ma, to wypadkowa prędkość staje się imponująca. Skoczek w obawie przed tą prędkością hamuje spadochron wcześniej lub/i szybciej niż zwykle. Reakcją czaszy jest poderwanie skoczka do góry i pozostawienie go w dość niekomfortowej sytuacji.
  • Warunki bardzo wietrzne paradoksalnie także mogą doprowadzić do zbyt wysokiego podwieszenia skoczka u góry. Skoczek przyzwyczajony do standardowego opuszczania rąk na ustalonej wysokości nie przewiduje, że przy dużej prędkości wiatru nie tylko poderwany zostanie do góry ale także wiatr zacznie go cofać - to też bardzo niekomfortowe położenie,
  • Termiki i zawirowania towarzyszą nam na co dzień. Może się zdarzyć, że podmuch termiczny wyrwie skoczka do góry właśnie w tym momencie, kiedy rozpoczął fazę hamowania spadochronu - i znów skoczek jest dużo wyżej niż oczekiwał, i znów jest w położeniu bardzo niewygodnym,
  • Wreszcie lęki powodowane poprzednimi, nieudanymi lądowaniami, mogą doprowadzić do coraz bardziej panicznych reakcji skoczka. W zupełnie znośnych warunkach, bez przyczyn zewnętrznych może sobie sam wytworzyć problem i zahamować za wysoko.

Co robić, gdy zahamowaliśmy za wysoko?

To oczywiście zależało będzie od wysokości, od rodzaju czaszy i od jej obciążenia ale na pewno są pewne zasady, które muszą być przestrzegane aby nie zrobić sobie krzywdy:
Przede wszystkim utrzymanie kontroli kierunku lotu. Nie jest to proste przy dużym wietrze, gdyż przy zahamowaniu spadamy pionowo, początkowe odwracanie się czaszy może przez skoczna nie być zauważone, paniczna reakcja na zauważony problem, wystawienie nogi w bliższą stronę (czyli tam gdzie zacieśniamy łuk) grozi jej kontuzją, próba podparcia się ręką bliższą ziemi jeszcze bardziej dokręci obrót. Jestem przekonany, że większość doświadczonych skoczków zna ten scenariusz z przeróżnych lotnisk na całym świecie. 
Nie wolno w panice gwałtownie podnieść rąk ze sterówkami, bo to będzie niosło katastrofalne skutki. Oczywiście jeśli hamowanie miało miejsce na 30 metrach a nie 3 to można jeszcze ręce unieść ale jeśli ktoś popełnia taki błąd oceny odległości to od razu powinien dać sobie spokój ze skokami a do tego przeciąć swoje prawo jazdy. Można nieznacznie nadać prędkości, jeśli np termika unosi nas do góry, wtedy prędkość którą uzyskamy, będziemy mogli wykorzystać do prawidłowego lądowania. W większości sytuacji trzymamy spadochron i pilnujemy kierunku.
Przygotowujemy się do twardego lądowania. Nogi razem, ugięte, dłonie ze sterówkami z przodu ciała. Zahamowany spadochron będzie opadał z prędkością jednostajną, która być może nie jest komfortowa ale przy prawidłowym ułożeniu nóg obędzie się bez szkód w zawieszeniu.


Jak unikać problemu zbyt wysokiego hamowania?

Dróg jest kilka i wszystkie warto wykorzystywać. 

  • Ocena wysokości u młodego skoczka jest dobra ale problem stanowi skalowanie. Każdy średnio zdrowy człowiek biegnąc w stronę drzewa będzie wiedział kiedy się zatrzymać, lub kiedy je ominąć i chodzi tu o centymetry. Ale określenie, w trakcie biegu, jaki pozostał dystans to zadanie bardzo trudne. Warto więc uczyć się wysokości hamowania na schodach lub na niskim balkonie. Tak, spokojnie przypatrywać się otoczeniu z wysokości około 2-4 metrów. 
  • Hamowanie powinno być wykonywane płynnie a skoczek ma reagować w trakcie tego manewru. To nie jest rzucenie kotwicy. Hamowanie spadochronu ma dużo wspólnego z hamowaniem samochodu. Cały czas trzymamy kierownicę i stopniujemy hamowanie aby zatrzymać się tam, gdzie planujemy. Jeśli widzimy, że hamowanie jest zbyt efektywne to wolniej ciągniemy sterówki, jeśli widzimy, że ziemia się zbliża zbyt szybko - przyspieszamy manewr. Dobrze jeśli hamowanie trwa 2-3 sekundy, wtedy wykorzystujemy w pełni możliwości spadochronu.
  • Jedno hamowanie na jeden skok to marnowanie pieniędzy i czasu w powietrzu. Każdy skok daje mnóstwo możliwości treningu. W strefie oczekiwania nie ma co bez sensu robić spiralek tylko można trenować hamowanie. Ustawiać się bokiem do wiatru i w trakcie hamowania kontrolować kierunek lotu. Poczuć jak hamuje spadochron poprzez to, co odczuwamy w uprzęży.
  • Jeśli narastają lęki przed lądowaniem trzeba koniecznie poczynić jakieś kroki naprawcze. Przyda się film z lądowania. Przyda się radio i pomoc instruktora. Przyda się też na pewno kilka skoków na trochę większym spadochronie. Niech zwiększenie czaszy będzie zabiegiem psychologicznym choć oczywiście w przypadku błędów lądowania warto pamiętać, że duży spadochron reaguje bardziej ociężale. Dla niepewnych jeszcze rąk, niedoświadczonego skoczka to jak miód na serce. Jeśli wszystko będzie poprawione można pomyśleć o powrocie do poprzedniego, mniejszego rozmiaru.
 Zobacz też Utrata kierunku podczas hamowania spadochronu.

3 komentarze:

  1. Dobre porady ja jak wychamowałem spadochron za szybko to wbiłem się jak sadzonka w ziemę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Albo zapisać się na Swoop Camp - wbrew pozorom to nie tylko Swoop, ale też nauka bezpiecznego lotu na czaszy również dla początkujących :-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że są różne kursy latania na czaszy, w tym swoop camp. Oczywiście na takich kursach można problem wysokiego hamowania zwalczać. Uważam jednak, że to normalne i nieodpłatne zajęcie instruktorów i doświadczonych skoczków, aby przekazywać taką wiedzę i pomagać spadochroniarzom o mniejszym doświadczeniu unikać takich błędów.

    OdpowiedzUsuń