piątek, 18 lipca 2014

Skręcenie linek, co robić? Jak szkolić? Czasy się zmieniają

Całe życie programujemy się, uczymy, staramy zrozumieć. Gdy w sytuacji stresowej brak świeżych programów sięgamy do tych najwcześniejszych. Wychodząc z takiego założenia uważam, że bardzo delikatną kwestią jest szkolenie podstawowe. Przenosi się bowiem w wielu wzorcach na dalszą karierę skoczka. Instruktorowi bardzo trudno jest ocenić, które elementy jego szkolenia będą aktywne, które będą się mutować, a które ulegną zapomnieniu.

Skręcenie linek nośnych przy otwarciu - line twist - to popularna sytuacja, która zwykle nie ma winnych. Układacze zwalają na pozycję skoczka przy otwarciu a skoczkowie na niechlujną pracę układaczy, czasem wini się rozmiar gumek lub długość pozostawionych, niewplecionych linek. Nie to jednak chodzi. Chodzi o to jak wyszkolić skoczka, aby proces był otwarty i rozwojowy.


Najczęściej można spotkać się ze szkoleniem aktywnego odkręcania się ze skręcenia. To takie kopanie, które ciut przyspiesza ale robi wiele złego na przyszłość.
W szkoleniu podstawowym jest duży spadochron wyposażony w duże, boczne stabilizatory. Zazwyczaj stoi jak beton, może mieć nieznaczny skręt ale wystarczy poczekać i delikwent sam się z tego wykaraska.
Ważnymi elementami szkolenia wydają się więc dwie rzeczy, które chyba były i są pomijane a zdecydowanie nie powinny:

  • Bieżąca kontrola wysokości. Choć domyślnie uczeń wie, na jakiej wysokości ma podjąć procedurę awaryjną to będzie znał wysokość tylko i wyłącznie gdy będzie ją kontrolował. W przypadku skręcenia linek, pierwsze co robi skoczek to sprawdza wysokość. Jeśli wysokość nie determinuje natychmiastowego postępowania wtedy ważna jako kolejny krok jest...
  • Kontrola otoczenia wokoło. Ten element szkolenia wydaje się być nieunikniony wobec liczby splątań i kolizji. Spadochrony są coraz mniejsze a liczba osób w jednym wyrzucie coraz większa. Skoczek, jeśli nie musi się ratować i zamierza poczekać musi sprawdzić, czy na jego w pełni NIESTEROWNY spadochron nie leci inny skoczek. Jeśli otoczenie jest czyste a wysokości dość to dopiero wtedy...
  • Próbujemy odkręcić problem. Stale jednak kontrolujemy wysokość. O ile w spadochronach szkolnych to mały problem to im mniejszy spadochron tym szybkość utraty wysokości w awarii będzie wzrastać. Mniej więc będzie czasu do momentu, gdy osiągniemy wysokość z naszego własnego planu skoku, gdy czas pozbyć się niesprawnej czaszy głównej i otworzyć zapas.


Można sobie wyobrazić dość prawdopodobny scenariusz, gdy zapatrzeni w swoją skręconą w linkach czaszę walczymy i nie patrzymy na wysokościomierz. Takie sytuacje były i niestety doprowadziły na bardzo obciążonych spadochronach do tragedii. Można sobie wyobrazić także, że patrzymy na swój spadochron nie kontrolując nie tylko wysokości ale także otoczenia. Na zbieżnym kursie leci na nas skoczek, który walczy z gaszeniem swojego slajdera, nie widzi nas a my nie widzimy jego. Zderzenie, splątanie i naprawdę duży problem.


Zamiast nauki rozkręcania z line twist sugerowałbym naukę kontroli wysokości dla indywidualnego bezpieczeństwa i naukę kontrolowania otoczenia dla zachowania bezpieczeństwa swojego i innych uczestników.

Ci, którzy mają sterowne spadochrony zaraz po otwarciu, lub nawet w trakcie jego trwania powinni ustawiać się w poprzek osi wyrzutu skoczków aby nie zbliżać się nieświadomie do sąsiednich grup. Jeśli sąsiednie grupy otworzyły spadochrony można lecieć do strefy oczekiwania. Dobrze jest popatrzeć, czy ktoś nie ma line twist, jeśli ma to ominąć go bezpiecznym łukiem. Nie dokładajmy mu już stresu.

Poniżej film ze skręconych linek na CF119 i ratowanie. Spadochron główny otwarty wysoko, walka z awarią krótka. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz