środa, 9 lipca 2014

Nie same wnioski - proces wyciągania wniosków jest ważny

To nie cyrk straceńców

Skoki spadochronowe są obwarowane różnego rodzaju ograniczeniami. Te bariery powstały w wyniku wyciągania wniosków z katastrof, wypadków i incydentów. Nieraz używane jest określenie: "pisane krwią spadochroniarzy" i choć jest to drastyczne i nieco zadęte to faktycznie do tego sprowadza się ustawianie ograniczeń.


Trudno sobie wyobrazić cywilizowaną społeczność, która pozwala jakiejś grupie robić wszystko, co tylko chcą i akceptować katastrofy - bo taką drogę wybrali. 
Im dłużej spadochroniarstwo trwa, tym więcej opisanych jest zasad bezpieczeństwa. Więcej zakazów i nakazów. Wolność jest coraz bardziej uformowana zapisami. Trudno z tym dyskutować. Chyba też nie warto z tym dyskutować, bo to jest system utrzymania jakości, gdzie jakość stanowi bezpieczeństwo skoków spadochronowych.
Tyle, że mechanizm ten napędza się.
Zasady chronią przed zaistniałymi już zagrożeniami ale chronią też przed samodzielnym myśleniem
Im więcej opisanych zasad, im więcej gotowych wniosków tym skoczkowie mniej myślą i potrzebują jeszcze więcej zasad i wniosków. Z pewnym podobieństwem do karykaturalnie przedstawionego obywatela USA. To proces legalnego i nieuniknionego odmóżdżenia.

Wnioski są owocem procesu myślowego. Informacje wejściowe są trawione, znajdowane są związki między informacjami, jeśli ukształtują się one w jakiś twór, który stanowi konkretne zagrożenie, wtedy powstaje wniosek jak w przyszłości zapobiec takiemu zdarzeniu. Pomysłowość ludzka nie ma granic, można więc liczyć na ciągłe obrastanie w nowe i potrzebne wnioski. W nowe i potrzebne zasady bezpieczeństwa.

Ale to proces wyciągania wniosków się liczy. Każdy jest odpowiedzialny za swoje życie. Każdy kalkuje ryzyko kroku w przyszłość na podstawie swoich poprzednich działań z przeszłości. Jeśli zaś nie kalkuluje, to znaczy, że idzie na oślep. Czy to dobrze, czy to źle - nie jestem w stanie odpowiedzieć ale można pokusić się o stwierdzenie, że jest to mało świadome życie. 


Własne wnioski są najlepsze

Myślenie nie boli. Zazwyczaj własne wnioski są lepsze od "obcych" bo są elementem stabilnego układu samokontroli. Jeśli człowiek zaczyna dostrzegać wokół siebie związki przyczynowo skutkowe - jest w stanie sprawniej decydować, co dla niego jest dobre a co złe. Szybciej zaczyna rozumieć i akceptować swoje otoczenie.

Oczywiście można oprzeć się na swoim mentorze, tak jak dzieci opierają swój świat poznawczy o emocje i oceny rodziców. Ale ta droga jest tylko przejściowa, to czas kiedy bezkarnie możemy trenować nasz umysł aby być gotowymi do własnego myślenia. Zawsze musi nadejść czas, gdy wnioski, nawet najlepszego mentora staną się toksyczne. Nie dlatego, że przestał wyciągać złe wnioski lecz dlatego, że własne są zawsze lepsze długofalowo. 

Każdy ma prawo do myślenia, każdy ma prawo do swoich wniosków ponieważ każdy jest odpowiedzialny za swoje życie. Moralizatorzy apelujący o czasowe wstrzymanie od myślenia mają jakieś swoje interesy, zazwyczaj trudne do wyartykułowania.


Specjalny akapit dla specjalnych czytelników

To piszę dla tych, którzy nie umieją oderwać się od swoich ambicji i kompleksów. Jakbym bowiem nie wspinał się (w swoich ograniczonych możliwościach) po drabinie sztuki tłumaczenia - dla części nie jest istotne o czym piszę, co piszę - liczy się, że JA to piszę. 
Jednak to nie ja jestem waszym problemem, jeśli już to problemem są wasze oczekiwania wobec mnie, których nie spełniam. 
Piszę, co myślę. Filtruję tak, aby trafić do tych, do których chciałbym trafić. Ale ci, co są zamknięci w swoich zastarzałych, personalnych konfliktach ze mną pozostaną nadal w swoim świecie ciszy przerywanej chwilowymi skrzekami. Wcale nie mam zamiaru wam pomagać, jad do końca musi wytrawić problemy, które podświadomie przenosicie na mnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz